Nie wyrażam zgody na kopiowanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie ani jakiekolwiek inne używanie zdjęć, treści, elementów graficznych z mojego bloga.

MIYO Cheeky Blush - róż Peach i Sorbet

4/12/2013



MIYO Cheeky Blush - róż Peach i Sorbet



Pojemność: 5g
Cena: ok. 8zł
Dostępność: Drogerie Jasmin, Internet





 MIYO SORBET 


MIYO PEACH



Od lewej : sorbet, peach


Oj tak, był taki moment w blogosferze, w którym zaczął się szał na MIYO, trwał jakiś czas i osłabł do minimum. Ja za pomocą koleżanki zakupiłam kilka cieni i róży, mam już je długi czas i w końcu nadszedł ten moment, żeby je pokazać ;)

Ich zdecydowaną zaletą jest pigmentacja, przez co efekt można stopniować, cena - przez co można ich mieć sporo (podpinam tą opinię również pod to cienie), małe opakowanie choć plastikowe, to nic sie z nim nie dzieje - można je wszędzie zabrać. Co ważne, nie osypują się, ale też nie są mocno twarde, rzekłabym idealnej konsystencji, dobrze trzymają się twardych i miękkich pędzli.
Minusem jest trwałość - na moich policzkach są średnio 4-6h, potem znikają prawie, że zupełnie oraz mały wybór odcieni.
Niektórzy minus upatrują w braku lusterka, ale mi to nie przeszkadza.

Ogólnie są to dobre róże w przystępnej cenie, bardzo wydajne, choć im dłużej je mam, tym mniej mnie zachwycają, pewnie przez tą średnią trwałość oraz być może przez poznanie lepszych braciszków ;) .



Na twarzy:

lewa strona: peach, prawa strona: sorbet


MIYO PEACH


MIYO SORBET


You Might Also Like

63 komentarze

  1. Slicznie wglaa na Tobie:) Miałam na nie ochote ale troszke za pudrowe jak dla mnie. Cienie i lakiery mam i tak jak piszesz cena i pigmentacja niezła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Właśnie muszę się zebrać i cienie pokazać...

      Usuń
    2. pokazuj,zobaczę co tam masz:)))

      Usuń
  2. Chyba brzoskwinka bardziej mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Peach mi się bardzo spodobała, chyba się za nim rozejrzę :)
    jak dużo u Ciebie baby hair - zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie kolory fantastyczne. I chociaż nie przepadam za matami, to te wyglądają bosko!
    Mam strasznie słaby dostęp stacjonarny do tych kosmetyków, a mam do nich pewna słabość. MIYO to Pierre Rene - a z tej firmy miałam swój pierwszy, kupiony za własne pieniądze, tusz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie się prezentują na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podobają. Moja sympatia do Miyo słabnie dlatego, że prawie nigdzie nie widzę ich produktów, a nie chce mi się przez net ich ciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Różowy jest śliczny, uwielbiam różowe róże ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam sorbet,kolor śliczny,tylko porobiły się na nim takie grudki. Twój widzę wygląda ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziwne, mój jest cały czas gładki hmmm

      Usuń
  9. gdybym to ja jeszcze umiała to ustrojstwo nakładać :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha a Tobie by tak niewiele wystarczyło :) Może kwestia pędzla?

      Usuń
  10. Na Tobie obydwa odcienie wyglądają świetnie :)
    Dla siebie pewnie wybrałabym peach :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolory bardzo fajne, ale jaką Ty masz fajną, klasyczną urodę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oba mi się podobają, chociaż ta brzoskwinka bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odcień Peach wygląda super, chyba się za nim rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne kolory obu ale brzoskwinka jest cudna!Muszę jakoś nabyć kilka ich produktów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Peach wygląda bardzo ładnie :)
    Sorbet byłby dla mnie za mocny. Az dziw, ze ja nie mam żadnego produkty MIYO.

    OdpowiedzUsuń
  16. Już widzę, że peach będzie na mojej twarzy niedługo. Właśnie takiego odcienia szukałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi, cieszę się, że go znalazłaś u mnie :)

      Usuń
  17. Posiadam pojedyńcze cienie z tej firmy i jestem z nich bardzo zadowolona. Szkoda, że te róże nie są zbyt trwałe, ten peach bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, też mam jedynki i są fajne :)

      Usuń
  18. kuszące kolory o ile nie miałabym już kilku róży w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh no właśnie, skąd ja to znam ;)

      Usuń
  19. Peach wyglada cudownie! Ja mam lakiery z myio i jestem z nich bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  20. oba kolorki są bardzo ładne:) no i faktycznie widoczne;) jak tylko je dołapie, to pewnie skusze się na jeden kolor z ciekawości, chociaż ta trwałość faktycznie szału nie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiadomo, że specjalnie mocno nałożyłam, żeby było widać :D

      Usuń
  21. Dość mocne te kolorki, ja szukam takiego bardzo delikatnego pastelowego różu:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie trochę za bardzo cukierkowe te kolory, ale tobie bardzo pasują :)

    OdpowiedzUsuń
  23. mimo tej slabej trwalosci, musze sie zaopatrzyc w peach, bo kolor strasznie mi sie spodobal:) poza tym bardzo lubie cienie z miyo,rozu jeszcze zadnego nie mialam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, kupuj, a co, za taką cenę :)

      Usuń
  24. mam ten róż w odcieniu Rose i całkiem go lubię, u mnie trzyma się niemal cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  25. u nas ciężko o kosmetyki Miyo, jak już coś się pojawia to w niewielkich ilościach, peach jest świetny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, w Poznaniu znam tylko jedną drogerię i to bardzo daleko ode mnie :(

      Usuń
  26. Chyba jako nieliczna nie mam nic z Miyo . Coś ciężko mi je znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie się, naprawdę nie jest łatwo...

      Usuń
  27. Nooo.. Peach mi się podoba.. I to bardzo..

    OdpowiedzUsuń
  28. ojej jak napigmentowanem,wow!
    brzoskwinka mi się podoba :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale ładne kolorki zamierzam je kupić tylko po co mi kolejne róże;p

    OdpowiedzUsuń
  30. Pięknie Ci w obu! Ja jakoś nie skusiłam się na żaden, w ogóle z miyo mam tylko kilka cieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak dla mnie brzoskwinka jest idealna :)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

Subscribe