Nie wyrażam zgody na kopiowanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie ani jakiekolwiek inne używanie zdjęć, treści, elementów graficznych z mojego bloga.

Lush świątecznie : Żel Ponche i pasta Let the good times roll

1/24/2013

Lush świątecznie : Żel Ponche i pasta Let the good times roll



Żel Ponche


  
Let the good times roll






Obydwa produkty pochodzą z linii świątecznej, limitowanej, którą można dostać gdzieś począwszy od października kończąc na styczniowych wyprzedażach. Może ktoś za rok będzie szukał recenzji, albo zechce sobie już teraz wrzucić do must have pamięciowego, więc na świeżo chcę się podzielić z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi tych nowości.
Ja LUSHa lubię i ze wszystkich produktów które próbowałam wybrałam swoje ulubione perełki. Jedną z nich, na którą czekam co roku z niecierpliwością jest Buche De Noel, dla którego najlepszą rekomendacją będzie właśnie to, że od 3 lat regularnie go kupuję, a to nie lada wyczyn dla produktu w mojej kosmetyczce, zważywszy na to ile nowości oferuje nam rynek. Z przyjemnością do niego wciąż wracam i wręcz czekam na niego z niecierpliwością. Chciałabym zatem LtGTR porównać właśnie do BdN.
Stojąc przed wyborem znanego mi BdN, a nowego LtGTR wybrałam to co znam i właściwie po opiniach "dużo większego od BdN zdzieraka", nie kusiła mnie nowa pasta. Uległam po recenzji Marti :D, której wybory kosmetyczne są mi bliskie i często podzielam jej opinię.
Cóż...muszę przyznać, że LtGTR pachnie B-A-J-E-C-Z-N-I-E! Karmelowo, słodko, przepięknie, jest to zdecydowanie jego ogromny atut, gdyż słodkawa woń bywa wyczuwana na skórze jakiś czas po użyciu. Pasty tej właściwie nie trzeba rozcieńczać, wystarczy zwilżyć twarz i wsmarowywać ją niczym mocno skondensowany, bardzo drobny peeling, a potem zmyć. Miłe uczucie.
Skóra po aplikacji zachowuje się bardzo podobnie jak po BdN czyli jest wygładzona, ukojona, oczyszczona, pory się domykają. Przy tym wszystkim nie jest wysuszona, ani ściągnięta, choć przy mocniejszym szorowaniu moja wrażliwa cera ulegała lekkiemu podrażnieniu, więc warto uważać z intensywnością.
Powiem tak - minimalnie wygrywa dla mnie BdN ze względu na łagodniejszą formę i preferencje suchoskórca, ale zapachowo LtGTR mnie o ułamek bardziej przekonuje. Jeśli jednak masz bardzo suchą skórę jak ja - polecam na początek BdN, jeśli masz skórę normalną lub mieszaną LtGTR powinien Ci się bardziej spodobać.
Ja będę mieć potworny problem z wyborem za rok :D Najlepiej byłoby kupić z kimś na spółkę po połówce jednego i drugiego (gdyż każda z past ma maksymalnie 3 miesiące ważności, dwóch w tym terminie nie da rady zużyć, a ja nie mam jakoś przekonania do mrożenia tego specyfiku...) gdyż jest mi bardzo trudno zdecydować, którą z nich bardziej lubię. Po pierwszym tygodniu używania LtGTR myślałam, że zostanę przy BdN ale uzależniłam się od codziennego zapachu LtGTR i już mi przykro, że zostało go troszkę tylko na dnie...

Jeśli zaś chodzi o Ponche, to tylko przypomnę, że moimi Lushowskimi faworytami żelowymi jest It's raining man (którego kocham najbardziej), Happy Hippy, a na końcu Snow Fairy, reszta zapachów mnie nie przekonała. Ponche niestety również - wyczuwam w nim nuty słodkiego, bardziej pomarańczowego Snow Fairy i orientalnego jak dla mnie The Olive Brunch (taka piżmowa, kadzidłowa nuta..)Za każdym razem jak używam Ponche mam właśnie wrażenia zapachowego połączenia tych dwóch woni. Co do trwałości zapachu, żelom Lusha trudno dorównać, bardzo długo pozostają na skórze. Dobrze się pienią i nie wysuszają, jednak zapachy są tak specyficzne, że po prostu muszą mnie porwać. Ponche tego nie zrobił.

You Might Also Like

55 komentarze

  1. Jeszcze z Lusha nic nie miałam :) Ciekawa jestem jego fenomenu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że firma jak każda - ma swoje fajne i niefajne rzeczy :D

      Usuń
  2. Uwielbiam BdN! Cudownie działa na moją skórę. Myślałam, że LtGTR jest na stałe w ofercie Lusha i miałam zamiar go wypróbować jak skończę BdN :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, świąteczna limitka :(

      Usuń
  3. Aktualnie używam BdN. To mój pierwszy produkt z Lush i muszę przyznać, że bardzo go lubię. Piękny zapach, delikatnie myje twarz, nie podrażnia, a skóra po nim jest delikatnie nawilżona. To chyba rzeczywiście jest produkt do którego będę wracać co rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) W pełni się zgodzę :D

      Usuń
  4. Mi wlaśnie ten LtGTR Sie skończył- musze zobaczyć czy jest jakaś wyprzedaż, a jak nie to sie skusze na słynny BdN, bo jeszcze go nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze są wyprzedaże?chlip chlip:(

      Usuń
    2. pare dni temu jeszcze u mnie byly- w sobote sie przejd zobaczyc;)

      Usuń
  5. ja z Lusha tylko lubie bomby i mydełka... Inne specyfiki są dla mnie nie dobre i drogie... :/

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe produkty, byc moze ulegne i ja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzy mi się ta pasta :)
    Miałam kiedyś sporą odlewkę (już niestety nie pamiętam dokładnej nazwy, coś z aniołem w nazwie) i byłam zachwycona. Moja buzia jeszcze nigdy nie była tak odświeżona i czysta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne Angels on Bare Skin, całkiem niezły jak dla mnie ale daleko mu do BdN :D

      Usuń
  8. zaciekawiła mnie ta pasta;) bo z Lasha miałam tylko produkty do włosów;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Lush, po raz pierwszy mam Buche De Noel i już się od niego uzależniłam, ale kolejnym będzie właśnie LtGTR :) A mam żel it's raining man i ma świetny zapach, ale że tak powiem, dupy nie urywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roznie oceniaja It's raining man, ja się akurat w tym zapachu zakochałam. Nie dziwie się uzależnieniu BdN :D

      Usuń
  10. Szkoda, że w PL nie są za bardzo dostępne, wtedy z pewnością skusiłabym się na coś z tej firmy, chociażby ze względu na zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ponoć są plany na jesieni :)

      Usuń
  11. Niestety nie mam dostępu do Lush'a :-(

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam nic z Lush'a. I właśnie zaczęłam się zastanawiać dlaczego. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Też regularnie wracam do Nwe Shampoo :)

      Usuń
  14. Przekonałaś mnie opisem zapachu. Ciekawe, czy ten świąteczny czyścik będzie jeszcze dostępny na początku lutego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa jak długo trwają wyprzedaże?

      Usuń
  15. Akurat wczoraj do mnie dotarł popcornowy czyścik. Z tego co widzę, jest jeszcze na stronie Lusha.
    Może wejdzie na stałe. BDN też miałam, jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  16. uszczknęłam sobie kapkę Twojego LtGTR i dla mnie też jest jednak trochę za ostry, nie do codziennego stosowania tak jak BdN, więc wiesz... za rok może jakieś kolejne zamówienie zbiorowe ;) It`s raining men pachnie obłędnie, ale na mojej skórze utrzymuje się dość krótko, za to Olive Branch UWIELBIAM i następnym razem chyba na ten żel się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też pomyślałam, ze pewnie weźmiemy na spółkę w nowym sezonie LtGTR :D

      Usuń
  17. Faktycznie lubimy podobne rzeczy :) ja popcornika kocham na co kilka dni, a buchek codziennie nawet.. Choc lubilam zapach buchka, to popcornik przy nim zdecydowanie wygrywa! Jest obledny :) z plynow tez moim ulubionym jest It's raining :) choc lubie bardzo tez olive branch ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, i Kochana jak nie danesz rady wszystkiego zuzywac, to sobie zamraza porcjami :) ja tak robie od jakiego czasu i z czyscikami i swiezymi maseczkami i jest ok :)

      Usuń
    2. Zgadzam się :) No i boję się zamrażać...Naprawdę nie tracą na wartości?:D

      Usuń
  18. ciekawe te preparaty.gdzie do nabycia??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepach LUSH'a ;) stacjonarnie i internetowo, niestety nie ma w Polsce...

      Usuń
  19. Bardzo lubię Lusha... Czemu jest tak trudno dostępny? ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. Marti szalenie kusi, zamówiłam sobie coś u niej :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chętnie wypróbowałabym Let The Good Times Roll, ale nie spieszy mi się, poczekam do przyszłego roku :) Teraz mam Angels on Bare Skin :)

    OdpowiedzUsuń
  22. LtGTR niestety u mnie odpada a szkoda :(
    Ponche jeszcze nie wiem, nie mogę się określić. Za to w domu czekają na mnie duże butle Twilight i po cichu liczę, że się nie zawiodę.

    Moim ogromnym odkryciem jest krem Enzymion a stałym ulubieńcem Aqua Marina :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ale mnie zaciekawiłaś, nie słyszałam o tej marce
    choć jak czytam w komentach niedostępna w Polsce...szkoda

    Zapraszam do siebie:

    http://ladyindefinite.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Ha! Widzisz, popcornik jest super :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, jak ja żałuję, że nie udało mi się dorwać nic ze świątecznej limitki :( Chlip chlip... Dlatego PACZAM i ZAZDRASZCZAM :P

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

Subscribe