Pewnie każdy/każda z Was ma w swoim koszyczku coś co się kompletnie nie sprawdziło w jej pielęgnacji, makijażu itp. :) Ponieważ mi się nazbierało przez ten rok sporo takich bubli postanowiłam się nimi podzielić. O kosmetycznych zachwytach pisałam nie raz, również jak o rzeczach, które nie przypadły mi do gustu, ale zebrałam całą paczkę takich rzeczy, które kompletnie się nie sprawdziły i zasługują tylko na zbiorczy post.
Przy okazji zaznaczam, że opinia ta jest tylko i wyłącznie subiektywna i oparta na moich doświadczeniach. Każdy produkt, który nie sprawdził się u mnie Ciebie może zachwycić ;)
W paczce pomyłek znalazły się zarówno moje własne zakupy jak i produkty ze współpracy.
Tak oto wyglądają zebrane w jedną całość :) A teraz po kolei....
Pielęgnacja Dermacol
krem do twarzy, krem do rąk, mleczko do demakijażu
Żaden z produktów się na mnie nie sprawdził, kiepskie składy, takie sobie konsystencje, kompletnie przeciętne działanie i średnie zapachy. Trochę poużywałam i rzuciłam w kąt. Tak bywa.
Apis
Płyn do kąpieli pod prysznic z Minerałami z Morza Martwego
Ogromna i tania butla płynu do kąpieli, która ma jedną podstawową wadę, jak dla mnie "pachnie mydłem" i to takim tanim i nie do zniesienia...Poza tym jest wydajny, bardzo dobrze się pieni, jest tani, butla poręczna, ale zapach kompletnie mi nie podpasował, do tego stopnia, że nie mogę go wytrzymać i muszę "zabijać" innymi produktami do kąpieli. Liczyłam na świeżą, morską woń :)
Elgon
krem prostujący włosy
Jedna z największych pomyłek tego roku ;) Zakupiony na targach za 35zł w pakiecie 1+1. Ponieważ wcześniej posiadałam spray chroniący do prostowania tej firmy, który bardzo lubiłam postanowiłam spróbować coś innego. Pani na stoisku mnie zachęciła no i ta promocja, że drugi gratis...Produkt kompletnie nie działa, fakt że przyjemnie ziołowo pachnie i nie obciąża ani nie skleja włosów, ale na tym kończą się jego zalety. Czy go posiadam na włosach czy nie, efekt się nie zmienia - jednym słowem jest żaden. Jeden poleciał w świat, może komuś bardziej posłuży...
SkinFood Peach Sake Pore Serum
Razem z pudrem wrzuciłam do koszyka to zachwalane serum, nawet jego pudełko już mi nie zostało. Zużyłam jakieś 1/3 opakowania i nie polubiliśmy. Na mojej cerze albo się roluje albo ją bardzo ściąga. Miałam momenty, że wydawało mi się, iż jest super i minerałki wyglądają na nim świetnie, ale zbyt mocno wysusza mi skórę. Tak wiem, że raczej to produkt do skóry tłustej czy mieszanej, ale ja też chciałabym ukryć pory i się nie wysuszyć, więc spróbowałam. Ostatecznie nie sprawdził się i wylądował w koszu.
Zestaw SallyHansen French Manicure Pen Kit
Dorzucony kiedyś do zakupów na allegro (możecie zobaczyć jak po miesiącu wygląda lakier bazowy, cały się rozwarstwił:/). Zestaw kompletnie nie poręczny, pisak rozlewa się po paznokciu i tworzy kruchą krechę, kolor bazowy kompletnie mi się nie podoba, w tym stanie rzeczy do bezbarwnego też już jakoś nie miałam zaufania. Zdecydowanie wolę french bez udziwnień, malowany z ręki zwykłym pędzelkiem ;)
Garnier kofeinowy roll-on pod oczy
Jeśli miałabym wybierać, wolę Eveline, który lepiej mi służy. Po tym żadnych widocznych efektów. Taki przeciętniaczek.
Cienie Paese Pudrowa Impresja
Cienie QUIZ
Cienie Virtual
Nie polubiłam się z przedstawionymi wyżej cieniami.
Paese ma kiepską pigmentacje, prawie, że ich na oku nie widać i muszę się namęczyć, żeby wydobyć z nich cokolwiek.
Quiz z lewej strony kompletnie nie moje kolory, z prawej już ciekawsze - imprezowe, ale cienie są kiepskiej jakości (no i też mają niską cene), ciężko się nimi pracuje a co najgorsze szybko znikają z oka. Cienie-nie, błyszczyki-tak
Trójca z Virtual również mnie zawiodła, są miękkie, bardzo się osypują, ciężko łączą i efekt jakiś taki kiepściutki na oku.
Nektar nawilżający z Sanoflore
Zarówno nektar nawilżający jak i krem przeciwko niedoskonałościom (który poleciał do siostry) kompletnie mnie zawiodły. Uwielbiam za to miodowy, ale to już wiecie :DObydwa zbyt mocno ściągają mi skórę, rolują się i w ogóle mi nie służą. Można by rzec do 3 razy sztuka bo tak uparłam się na markę, że właściwie znalazłam swojego ulubieńca :D Przy okazji dodam, że poleciłam siostrze ze skóra mieszaną żel do mycia twarzy przeciwko niedoskonałościom i jest zachwycona :D
Błyszczyk Revlon Strike a Rose
Kolor, konsystencja i trwałość całkiem niezłe ale błyszczyk tak okropnie śmierdzi, że po każdych dwóch razach musiałam uciekać i go zmywać...A szkoda. Wylądował w koszu jako produkt nie do zniesienia:/
Carmex
Carmexu nie trzeba nikomu przedstawiać. I ja się skusiłam świetnymi opiniami, wybrałam wersję wiśniową i uwierzcie mi, bardzo chciałam poznać jej cudowne właściwości. Ale nie mogę zdzierżyć kamforowego smaku/zapachu brrrrr Jakościowo produkt wydaję się w porządku, ale zapachowo nie dla mnie. Na pewno do niego nie wrócę.
ELF Mineral Booster shimmer
Specjalnie zrobiłam Wam zdjęcie podstawki, żeby uchwycić dziwny metaliczny różowo-fioletowy kolor który ma ten produkt po roztarciu. Okropieństwo brrr. Poza tym wchodzi w pory, podkreśla suche miejsca co widać nawet na ręce, jak się prezentuje. Nie wiem czemu to wrzuciłam do koszyka i co to w ogóle ma być, ale ja tego na twarz nie nałożę ooo nie ;)
Plastry na nos
Taak, ja też się wągrów z nosa próbuję pozbyć na wszelkie sposoby, jak widzicie trochę tego przerobiłam i nic mnie nie zachwyciło.
Catrice The Sydney Collection
To mój drugi spory zawód tego roku. Wyprosiłam sroczkę, żeby mi ją zakupiła i wysłała, byłam niezwykle niecierpliwa a jak dotarła to jej prawie, że wcale nie używam i najgorsze jest to, że sama nie wiem czemu. Ani kolory, ani efekt mnie nie powalił, choć nie wiem czego się spodziewałam. Stwierdziłam, że leży i się kurzy, zużycie znikome, więc jeśli ktoś chce pozbędę się jej za 25zł (plus ewentualna wysyłka). Proszę o kontakt.
Floslek żel do nóg z kasztanowcem i miłorzębem
Produkt dostałam od Floslek i zastanawiałam się, czy go używać. Właściwie nie ma problemu z ociężałymi nogami więc trudno mi ocenić czy on działa. Jakąś tam ulgę może chwilową przynosi, nie chłodzi nadmiernie, jest żelowy i jakoś nie przepadam za wsmarowywaniem żelu w nogi, więc u mnie się nie sprawdził głownie ze względu na formułę...
Himalaya Herbals Protein Szampon i odzywka
Ten zestaw to kompletna porażka, składy chyba również nieciekawe. Włosy miałam suche, matowe, szorstkie i od razu pojawiał mi się łupież. Bardzo się zawiodłam, miałam też inny zestaw ale po koszmarnych doświadczeniach z tym poleciał w świat...
Przypominam, że z peelingiem jest całkiem inaczej :)
Pędzle
Maestro 155 oraz Elf Stipple Brush
Muszę przyznać, że odkąd poznałam Hakuro stwierdziłam, że tak sobie lubię Maestro choć mają swoje perełki. Do 155 mam jedno ogromne zastrzeżenie - non stop wypada mu włosie. Tak, nie ma nic gorszego niż nakładanie różu po którym zostają na policzkach ciężkie do usunięcia czarne włosy:/ Nie mam zastrzeżeń do kształtu ani działania, choć jest nieco szorstki ale fakt, że mam go od kwietnia a on non stop gubi włoski deklasuje go u mnie.
Stipple Brush z Elfa kupowałam w zamierzeniu podkładowym, ale ta dziwna miotełka kompletnie się u mnie nie sprawdziła. Czasami użyję go do jakiś twardych róży ale ogólnie raczej się kurzy, niż jest używany.
I to by było na tyle :) Mam nadzieje, że w 2013 zbierze się tego dużo mniej :)
A jakie są Wasze pomyłki tego roku?
